Życie na szczycie

Myślisz, że sukces to szczyt drabiny korporacyjnej, to przeczytaj o sukcesie na prawdziwym szczycie…

Tomasz Nasiółkowski, meteorolog i przewodnik turystyczny, pracuje na Śnieżce, w obserwatorium meteorologicznym Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW), położonym na 1603 m npm. To najwyższy szczyt Polski południowo-zachodniej, nieoficjalny symbol Dolnego Śląska i jednocześnie najwyższy punkt Republiki Czeskiej – przez szczyt przebiega polsko-czeska granica.

Praca tu polega na permanentnej obserwacji stanu atmosfery, wykonywaniu pomiarów meteorologicznych i przesyłaniu danych dla celów prognozowania. Tomasz pracuje również jako  pilot i przewodnik, m.in. po Sudetach i krajach Azji oraz Afryki.

Pomiary meteorologiczne na Śnieżce prowadzone są nieprzerwanie od 1880r., czego rezultatem jest ponad 130-letnia seria danych – jedna z najdłuższych i najbardziej wartościowych na świecie!

„Praca na szczycie jest niepowtarzalna, jeśli chodzi o spektakle przyrodnicze”  mówi Tomek, pracujący tu od 2 lat „wiele zjawisk meteorologicznych, które występują w górach takie jak widmo Brockenu, morze chmur czy ognie Św. Elma na nizinach nie ma w ogóle miejsca i wcześniej znałem je jedynie z książek lub opowieści. Dla wielu ludzi Śnieżka to magiczne miejsce.”

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) podlega Ministerstwu Ochrony Środowiska i jest wiodącą jednostką w Polsce, zajmującą się ekspertyzami i prognozowaniem zjawisk zachodzących w atmosferze i hydrosferze. Instytut po części jest finansowany z budżetu państwa, a po części jest jednostką samofinansującą się.

Zawód: obserwator meteorologiczny stacji górskiej

„Pracujemy na zmiany – około 2 tygodni na górze, potem ok 2-3 tygodniowa przerwa. Wtedy wracam do Jeleniej Góry, gdzie mieszkam albo poświęcam się własnej działalności gospodarczej w branży turystycznej, czyli pilotażem wycieczek.

Będąc na górze większość dnia spędzam w dysku obserwatorium – „UFO”, z którego mam panoramę 360 stopni. W tym czasie dokonuję ciągłej obserwacji stanu atmosfery. Skupiam się na pojawianiu i zanikaniu rozmaitych zjawisk – opadu deszczu, śniegu, burz, mgieł, itd.  Analizuję przebieg zachmurzenia, zjawiska dodatkowe, określam podstawę chmur oraz widzialność – tego nie wykona komputer. Co 6 godzin muszę przejść się do ogródka meteorologicznego kilkanaście metrów dalej, zmierzyć opad i wysokość pokrywy śnieżnej.

Na monitorze wyświetlam aktualne dane meteorologiczne: temperaturę, wilgotność powietrza, wiatr, itp. Chwilę przed nadaniem depeszy meteorologicznej wychodzę na taras lub na szczyt góry i stamtąd wykonuję obserwację wizualną. Depeszę sporządzam co godzinę, ale podczas występowania groźnych zjawisk, wysyła się dodatkowe depesze ostrzegawcze niezależnie od depesz cogodzinnych. Depesza składa się z ciągu cyfr i każda z nich oznacza jakiś parametr meteorologiczny. To specjalny szyfr znany meteorologom na całym świecie – język, dzięki któremu dochodzi do wymiany informacji pomiędzy obserwatorami, dostarczającymi danych, a synoptykami z całego świata, którzy na podstawie danych z wielu stacji sporządzają prognozy pogody. Na całym świecie istnieje sieć stacji meteorologicznych, w których nieprzerwanie, co godzinę, dokonuje się pomiarów.

Wszystkie stacje pracują w takim samym trybie, mają takie same procedury i wszystkie wysyłają dane, które co 3 godziny służą wymianie międzynarodowej. O tej samej minucie, kiedy ja wychodzę na szczyt Snieżki, ktoś „walczy” za kołem podbiegunowym, ktoś w tropikach, a ktoś idzie dokonać pomiarów gdzieś na pustyni..”

Badanie zmian klimatu i rejon “Czarnego Trójkąta”

Nie wszystkie obserwatoria są zlokalizowane w warunkach ekstremalnych, większość znajduje się przy lotniskach, na terenach rolniczych lub uzdrowiskowych. Ale stacje  górskie, stanowią wczesne ostrzeganie, bo zjawiska zachodzące w wyższych partiach atmosfery przebiegają w sposób bardziej dynamiczny i często wyprzedzają o kilka lub kilkanaście godzin sytuacje, które zajdą na terenach niżej położonych. W Polsce są tylko dwie stacje zlokalizowane w górach: na Śnieżce i na Kasprowym Wierchu w Tatrach.

„Z zebranych danych i sporządzonych prognoz korzysta wiele sektorów, m.in. przemysł, energetyka, transport, turystyka, rolnictwo, leśnictwa a nawet firmy ubezpieczeniowe! W przeciągu lat dane meteorologiczne tworzą całe serie i bazy danych, które naukowcy opracowują na przestrzeni lat pod kontem tendencji i trendów. Np. na podstawie danych zebranych przeze mnie i przez moich kolegów wiemy, że klimat w górach środkowej Europy ociepla się.

Dzięki pomiarom zgromadzonym z wielu stacji możemy spojrzeć na problemy środowiskowe i zmiany klimatyczne w skali globalnej. Świadomość, że nasze dane są niezbędnym elementem „klimatycznej układanki”, daje dużo satysfakcji, gdy wiem, że przyczyniam się do badania o globalnym zasięgu.

Obszar, na którym pracuję 20 lat temu był najbardziej zanieczyszczonym w Europie i nazywano go Czarnym Trójkątem. Był to obszar totalnej ekologicznej klęski. W latach 70’ i 80’ wymarło tu setki hektarów lasów. Dlatego oprócz standardowych pomiarów meteorologicznych badamy też zanieczyszczenie atmosfery m.in. pod kątem stężenia siarczanów i azotanów.

 W sumie w obserwatorium jest nas siedmiu, ale ponieważ pracujemy na zmiany, rzadko się widujemy. Zmiana trwa 12 godzin, więc czasem pracuję w dzień, czasem w nocy. Kiedy ja przejmuję dyżur, drugi kolega idzie spać i zazwyczaj się mijamy. Uwielbiam ten spokój, który panuje podczas pracy, ponieważ dyżur prowadzę sam. Za to częstym miejscem naszych spotkań jest kuchnia. Każdy z nas ma rozmaite zainteresowania, ale łączy nas jakaś specyficzna więź ze Śnieżką. Najdłuższy stażem obserwator przepracował na Śnieżce 30 lat!”

Terminowość, rzetelność… i zdolności kulinarne

Moja praca, to przede wszystkim praca dla ludzi kochających przyrodę, bo ma się z nią bezpośrednią styczność. Poza tym trzeba dobrze czuć się z sobą samym, bo pracuje się indywidualnie, w zasadzie w odcięciu od świata.

Jeśli ktoś chce pracować na stacji górskiej, musi mieć dobrą kondycję fizyczną, dobry zmysł orientacji i poruszania się w terenie górskim. Dobrze jest umieć wykonywać drobne prace techniczne i naprawiać różne rzeczy – pracując na takim odludziu często jesteśmy zdani tylko na siebie, a bywa, że zawodzi elektronika. I dobrze też posiadać jakieś zdolności kulinarne, bo każdy z pracowników na Śnieżce gotuje obiady.

W trakcie obserwacji niezbędna jest przede wszystkim terminowość i rzetelność. Po pierwsze, depeszę meteorologiczną trzeba wysłać punktualnie. Po drugie, musi ona zawierać precyzyjne i prawdziwe informacje. Podanie nieprawdziwych czy zmyślonych danych mogłoby stanowić zagrożenie dla ludzkiego życia.

Często dzwonią do nas szybownicy lub glajciarze i pytają o kierunek i prędkość wiatru, bo na wysokości 1600 m npm. te parametry mogą być zupełnie inne niż na nizinach. Naszym obowiązkiem jest udzielić prawdziwej i rzetelnej informacji. Gdybyśmy tego nie zrobili albo podali fałszywe dane, mogliby się to skończyć tragedią.”

Moje wyksztalcenie i podróż życia

Aby zostać meteorologiem niezbędne są studia wyższe z zakresu nauk przyrodniczych, najlepiej geografii lub ochrony środowiska. Największe szanse ma ten, kto dodatkowo ukończył specjalizację meteorologii i klimatologii. Ja ukończyłem geografię na Uniwersytecie Wrocławskim w 2006 r. Dzięki dwóm latom specjalizacji meteorologii i klimatologii szybko udało mi się odnaleźć w tej pracy.

Ale samo zdobycie wymarzonej pracy było największym wyzwaniem. O wymarzonej pracy meteorologa na Śnieżce myślałem już na 4 i 5 roku studiów, lecz nie było miejsca, więc musiałem czekać. Zacząłem studia doktoranckie, które po roku czasu porzuciłem i wyruszyłem w półtoraroczną podróż po Azji.

To była podróż mojego życia!  W między czasie, dalej myślałem o Śnieżce, ale niestety wciąż nie było żadnych wolnych miejsc. Dwa miesiące po powrocie do Polski moja cierpliwość oraz upór zostały nagrodzone, zwolniło się miejsce i wreszcie dostałem wymarzoną pracę!

Ale podróż odbyta w międzyczasie była niezastąpioną szkołą życia. Jeździłem głównie autostopem i starałem się jak najbardziej zbliżyć się do lokalnej ludności i kultury. Potem ukończyłem odpowiednie kursy przewodnickie i pilockie i uzyskałem licencje na prowadzenie grup turystycznych. Miałem nadzieję, że kiedyś te uprawnienia mi się przydadzą. I nie myliłem się, przydają się! Teraz widzę również jak tamta podróż procentuje i to ona była kluczem do dzisiejszego sukcesu. Dzięki temu teraz jeżdżę z grupami do Indii, Nepalu, Kenii czy Tanzanii w roli przewodnika i zarabiam na tym.

A w czasie wolnym od pracy zazwyczaj spędzam czas aktywnie: jeżdżę na nartach, chodzę po górach czy jadę do znajomych w odwiedziny. Ostatnio moim głównym zajęciem jest remont starego, stylowego mieszkania, które nabyłem. Amatorsko zajmuję się fotografią, uwieczniając spektakle zachodzące w atmosferze.

Jak w każdej pracy, bywają kryzysowe momenty

…którym trzeba stawić czoła. W moim przypadku, najtrudniejsze może być dojście do pracy. Kiedy niesie się 15-20 kg plecak i trafia na huraganowy wiatr, śnieżyce, mgłę i oblodzenie, może być naprawdę niewesoło. W normalnych warunkach szczyt można zdobyć w przeciągu 1,5 – 2 godzin, ale jeśli trafiam na złe warunki, wędrówka może zająć nawet 6 godzin. Śnieżka jest miejscem znanym wśród meteorologów – rekordowym w skali kontynentalnej Europy, jeśli chodzi o prędkości wiatrów, które dochodzą tu do 200-250 km/h oraz liczbę dni z mgłą – w skali roku jest ich niemal 300. Właśnie wiatr i mgła są najgroźniejszymi zjawiskami w Karkonoszach i często utrudniają obserwatorom dojście do pracy. Ale podejmowanie wyzwań czyni nas silniejszymi. Każde wejście w trudnych warunkach przygotowuje nas lepiej na następne podejście.

Męczące mogą być także nocne dyżury, szczególnie nad ranem, kiedy mimo zmęczenia trzeba zachować czujność umysłu. O przespaniu terminu nadania depeszy nie ma mowy. Grożą za to bardzo duże konsekwencje! Poza tym ujemną stroną mojej pracy jest wpływ na życie prywatne. Dużo czasu spędzam poza domem i jednym z wyzwań jest kwestia pogodzenia pracy z życiem prywatnym. Trzeba tworzyć związek z bardzo wyrozumiałym partnerem, ufać sobie wzajemnie i tak jak w górach, podejmować te wyzwania w życiu prywatnym.”

Zawsze ktoś Ci powie, że z tego nie da się wyżyć

„Przy wyborze studiów kierowałem się zainteresowaniami i pasją. I nikdy tego nie żałowałem, chociaż czasem miałem obawy o znalezienie pracy. Dookoła wielu było studentów informatyki, ekonomii czy marketingu, i wielu ironizowało, że jako geograf nic nie osiągnę. A ja cały czas myślałem o Śnieżce, próbowałem dostać się drzwiami i oknami i dopiąłem swego! 

Teraz wiem, że powinno iść się swoją ścieżką, którą sobie wyznaczymy i wierzyć w nią, nie zważając na głosy, które mówią nam że nie warto. Bo często będziemy słyszeć, że z geografii  nie da wyżyć, że teraz liczą się tylko informatyka i ekonomia. A ja myślę, że trzeba iść wytrwale do celu, który sobie upatrzyliśmy – skupić na nim wszystkie swoje myśli i energię i konsekwentnie realizować drogę do niego. To nie wybór specjalizacji przesądza o tym czy jesteś finansowo niezależny czy nie, ale sposób wykorzystania wiedzy którą masz.

Sukces zawodowy to dla mnie również osobiste odczucie szczęścia, zadowolenia z siebie i z tego, co się osiągnęło – bycie w zgodzie z samym sobą. Kiedyś myślałem o podjęciu podobnej pracy w Alpach, górach Norwegii, albo Nowej Zelandii. Być może zajdą kiedyś takie okoliczności, że zmienię miejsce zamieszkania, ale póki co, nie mam zamiaru! Śnieżka jest moim drugim domem i moim miejscem na Ziemi, które odnalazłem.

Zachęcam do odwiedzenia poniższych stron:

O mojej pracy przewodnika: www.przewodnik-sudecki.pev.pl

O Śnieżce: www.sniezka.karpacz.pl

Z GÓRY dziękuję! ” :)

***Zdjęcia: Tomasz Nasiółkowski

Praca w meteorologii: www.ecojobs.cz/pl/tag/meteorologie/